Zatrzymałam się i zaczęłam walić w drzwi. W między czasie wykrzykiwałam imię Alexisa. Słyszałam tylko jak chłopak mówi coś do Etsuko. Pobiegłam za chatę i szukałam wzrokiem czegoś co mogło rozwalić drzwi. Było pusto. Nie mogłam znieść myśli, że Alexisowi się coś stanie. Powinnam być pełna wiary, ale nie potrafię. Przed chwilą ujrzałam martwą Klaudię. Był to dla mnie cios..... czułam, ze coś mnie z nią łączy. Krzyknęłam i złapałam się za głowę. Mam dość! Wszyscy ukrywają przede mną jakieś tajemnice! Obeszłam jeszcze raz chatkę i zbliżyłam się do okna. Przyłożyłam dwa palce do szyby, a ona pękła. Szybko weszłam przez dziurę. Ku mojemu zdziwieniu nie było nikogo. Po chwili usłyszałam za sobą cichy pisk, jakby ktos chciał coś powiedzieć. Nie odwracałam się tylko stałam. W tej chwili robiłam wszystko by spojrzeć w tamtą stronę. Niestety nie mogłam. W mojej głowię były jakieś hamulce, które mówiły: "Nie rób tego!". Następnie chciałam coś powiedzieć , ale nie mogłam. Byłam jak roślinka. Jedynym moim marzeniem było uratowanie blondyna, choć nie wiedziałam jak to zrobić. Po policzku zaczęły mi spływać łzy. Moje ręce znowu świeciły. Do licha! Nie, nie teraz. Odzyskałam czucie i znów byłam sobą.
- Zostaw go! - krzyknęłam.
- Bo co mi zrobisz? - udawałam, że dalej jestem w stanie roślinki. Spojrzałam w dół, na podłogę. Nagle przypomniało mi się, że mam na kogo liczyć w razie potrzeby.
- Ja nic.
- No właśnie.
- Ale możemy zawrzeć układ. - Etsuko zaczęła się śmiać. Przewróciłam tylko oczami. - Oddam Ci się, jeśli ty puścisz chłopaka.
- Hm... mów dalej.
- A co tu do mówienia? Ty puszczasz chłopaka, a ja idę z własnej woli z Tobą. - po tych słowach Alexis zaczął się szarpać. Kobieta trzymała go za ramiona, a ten przez jej moce nie mógł nic z siebie wydusić. Etsuko kiwnęła głową. Puściła go i w tej chwili upadłam na podłogę, ale w ostatniej chwili poczułam, że ktoś mnie złapał bym nie uderzyła głową o drewno.
~~~~~~~~~~~~~~
Powoli otwierałam oczy. Kiedy zobaczyłam Alexisa skulonego przede mną od razu go przytuliłam.
Nic nie mówiliśmy. Chłopak złapał moją rękę i trzymał.
- Gdzie jesteśmy? - spytałam po chwili. Ten puścił mą dłoń i wstał.
- Miałem Cię chronić.... nie dlatego, że Esmee chciała, nie..... ona chciała tego samego co Etsuko, chciała Twoich mocy.
- Esmee? - ucichłam razem z Alexisem.
- Tak...... zginiemy. Niech mnie....! - mówił i zaciskał pięść. - Miałaś uciekać!
- Aha! I miałam pozwolić Ci umrzeć na miejscu?!
- Przynajmniej byłabyś bezpieczna!
- A co Ci tak na mnie zależy?! Hm? Nawet Cię nie znam! - mogłam tego nie mówić. Zraniłam go, ale z jednej strony musiałam się dowiedzieć.
- Ty naprawdę nic nie pamiętasz...
- Przepraszam... to nie tak miało zabrzmieć. - oboje się uspokoiliśmy i nasz ton spadł o połowę. Wtem usłyszałam jak ktoś przechodził i walił ręką w metalowe kraty. Byliśmy w lochach. Kiedy dotarł tu strażnik otworzył cele w której przebywaliśmy. Nic nie mówiąc poszedł, a za nim blondyn. Pomyślałam, że ja też powinnam. Szłam koło różnych cel. Zazwyczaj były tam elfy i ... verify. Teraz wiem, dlaczego jest nas tak mało. Królowa wyssała z nich energię i więziła tutaj przez te wszystkie lata. W końcu dotarliśmy do sali tronowej, wyglądała podobnie jak w Emirdanie, tyle, że była czarno-czerwona. Po srodku siedziała Etsuko, a po bokach jej sprzymierzeńcy. Serce mi pękło, gdy zobaczyłam Johna. Był on najbliżej królowej.
- Witajcie witajcie! - zaczęła Etsuko. - Nigdy nie sądziłam, że spotkam was razem... jak za dawnych lat. Szkoda tylko, ze ty Aleksandro nic nie pamiętasz. - ślina ledwo przeleciała mi przez gardło.
- Miałaś wypuścić Alexisa!
- O jojciu chyba Twoje uczucia pozostały takie same. - kobieta strasznie mnie wkurzała. Mówiła z taką lekkością.
- Co takiego się stało przed moją stratą pamięci? - mówiłam spokojnie.
- Hm... ja chciałam tylko by ta istota była szczęśliwa. - mówiąc wskazała na Johna. - Często tutaj "przychodziłaś". Znałaś Alexisa od dziecka, a potem w wieku 14 lat poznałaś Johna. Ilaya i Klaudia były Twoimi najlepszymi przyjaciółkami.... nie chcę mi się opowiadać szczegółów. Powiem tylko, że ty kochałaś Alexiasa, a on Ciebie. Hahahaha natomiast John oj biedny biedny. - popatrzała się na bruneta, a ten cały czas chciał coś powiedzieć, ale sie powstrzymywał. Wiedział on bowiem, że będzie to głupie. - Teraz miał szansę wszystko zmienić! Ja mu dałam tą szansę! Ale niestety coś za coś.
- I wtedy został wampirem? - królowa przytaknęła. Wspomnienia powracały. - E-e - zaczęłam jęczeć i płakać. Brzuch mnie bolał i jakby skóra chciała wejść do środka. Dusiłam się. - Za-z-za-zabiłaś Paulinę.... Wpadłaś do naszego domu i machnięciem ręki się jej pozbyłaś. Mi natomiast usunęłaś pamięć, a matka nie chciała by te bolesne wspomnienia wróciły i nic nie mówiła.
- W końcu. - królowa uśmiechnęła się i strażnicy mnie przytrzymali. Podeszła do mnie powoli i złapała za głowę. Myślałam, że zaraz skręci mi kark jak Klaudii. Alexisa też złapali. Płakał, teraz wiedziałam, że to wszystko to prawda. John wstał i i on też do nas podszedł.
- Ale jesteś głupia. - rzekł. I w tym samym momencie wyciągnął sztylet. Odwróciłam głowę i zamknęłam oczy. Po chwili krew na mnie prysnęła, ale nie moja.- Nie powinnaś ufać nieznajomym. Patrzyłam się na niego z żalem. Uwolnił on blondyna i mnie. Szybko pobiegliśmy w stronę wyjścia. Gonił nas "tabun" strażników. Przed chwilą Etsuko zginęła z rąk Johna, ale to nie koniec. Została nam jeszcze Esmee. Stanęliśmy dopiero przy wielkim drzewie. Ludzie zmarłej królowej pobiegli w inną stronę. Byliśmy bezpieczni. Wbiłam wzrok w Johna, a Alexis po chwili złapał mnie w tali i odciągnął na bok.
- Nie zbliżaj się! - krzyknął.
- Uratowałem wam życie.
- Przestań ! - podeszłam bliżej Johnego i dałam mu z liścia.
- A to za co? - spytał się mnie beznamiętnie.
- Za kłamstwa i śmierć mojej siostry. Ale to i tak za mało.
- Ty sama skazałaś ją na śmierć.
- Łżesz!
- To prawda. - odezwał się Alexis. - Etsuko chciała by Twoja siostra należała do jej armii, ale ty wolałaś by zginęła, niż by zdradziła. - tak, nie, tak, nie. Widziałam wszystkie wspomnienia. Widziałam płacz, złość, radość, smutek, szczęście i śmierć. - Ale dobrze zrobiłaś.
- Dobrze? Jestem morderczynią....
- Nie, nie ty. Ale Etsuko nią była, tak samo Esmee. - powiedział John.
- Chcesz by zginęła Twoja własna matka? - zapytał Alexis.
- Tak.
~~~~~~~~~~~~~~
Była noc. Piękna noc. Ustaliliśmy, że bedziemy działać na własną ręke. Chłopaki juz dawno spali, lecz ja wędrowałam blisko obozowiska, ponieważ nie potrafiłam zasnąć. Nagle zauważyłam Johnego. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Podszedł do mnie bliżej, byłam zmuszona z nim porozmawiać.
- Ja zabiłam siostrę, a ty usunąłeś mi pamięć, nieźle.
- Przestań.
- Opowiedz mi coś o sobie. - siadłam na pieńku drzewa i spoglądałam na ukochanego......
- Nazywam się .... John Moonlight i mam.... 19 lat, mieszkałem w Emirdanie zawsze, eee.... moimi rodzicami jest Esmee, uf... w sumie to ojca nie znam.
- Aha. - mówił to z taką powagą. Odwróciłam się, by popatrzeć w księżyc. W jednej chwili poczułam jak wargi bruneta musnęły moją szyję, potem policzek, a na koniec usta. Obdarzył mnie namiętnym pocałunkiem.
Trochę dłuższy rozdzialik i troszkę więcej weny, hehe.
Jeśli przeczytałaś/eś to zostaw komentarz!
W życiu bym nie pomyślała,że to ty napisałaś (bez urazy) (; Jak mnie wkurza ten John... Już w końcu nie wiadomo czy on jest po tej złej stronie czy dobrej... No to tego... życze weny i czekam na nexta!!!
OdpowiedzUsuńHehe, widzisz Ola będzie miała teraz miłosne dylematy...... a poza tym mają misję do wykonania ;p
Usuń