środa, 27 stycznia 2016

A magical day Roz. XVI

- Ilaya! Co mu się stało? - krzyczałam cała w nerwach.
- Wczoraj w nocy zaatakowałą nas armia królowej Dark Side. Nie wiedziałaś o tym, prawda?
- C-c-co !? - rozbudziłam się z zamyslenia.
- No tak.... Co ja gadam... Przeciez ty jestes po ich stronie.. 

- A ty skąd niby masz takie informacje? - mówiłam coraz głośniejszym tonem. - Zaraz...... jesteś ranna?
- To tylko draśnięcie. - w głosie było słychać niepewność
- Oh... dlaczego.... jak ty to sobie zrobiłaś? -  spytałam udawaną troską. Nie odpowiedziała. - Nie ładnie śledzić. - po tych słowach spojrzałam się na nią wrogą i poszłam do Igora. Wchodząc do namiotu wyprosiłam wszystkich. Siadłam przy nim i złapałam za rękę. Łzy spływały mi po policzkach.
- Będzie lepiej, zobaczysz. - szepnęłam mu do ucha. Przytuliłam go i wyszłam spytać lekarzy jak z jego stanem. Wszyscy patrzyli się na mnie jak na głupią. Nie odezwali się słowem. Odeszłam od grona medyków i przechadzałam się po tutejszym targu. Kiedy mijałam stoiska każdy prosił bym coś kupiła. Nigdy nie byłam w tej części królestwa. Możliwe, że mi się tylko zdawało, albo faktycznie panowała tu bieda. Po lewej stronie przy szarej i zniszczonej ścianie siedziała matka z malutkim dzieckiem. Wszyscy omijali ją wielkim łukiem. Była brudna i okropnie wychudzona. Kiedy te istoty obdarzały ją taką obojętnością miałam ochotę się na nich wydrzeć. Podeszłam do stoiska przy którym można było kupić chleb. Po zakupie udałam się do tej kobiety i dałam go jej. Podziękowała mi. Od razu na jej twarzy zagościł uśmiech. Idąc coraz dalej widziałam więcej takich ludzi. Zawsze myślałam, że wszyscy mają wystarczająco pieniędzy. Niestety myliłam się, i to bardzo. Nagle ktoś pociągnął mnie za nadgarstek do jakiegoś zaułku. Chciałam zacząć krzyczeć, lecz ta osoba zatkała mi szybko usta. Zdążyłam tylko pisnąć. Na pewno nikt tego nie usłyszał. Po chwili mnie puścił. Wykorzystałam okazję, złapałam go za głowę i uderzyłam o ścianę koło której stał. Pobiegłam w stronę dużych skrzyń, które były za nami i wspięłam się po nich. Przeskoczyła przez płot i trafiłam do... parku? Nie wiem co to było, ale chociaż zdawało by się, że jest to duża przestrzeń, wszystko było zagrodzone murem. Na szczęście było dużo drzew. Schowałam się za jednym z nich. Po chwili tamta osoba tak samo przeskoczyła przez płot i zaczęła mnie szukać. Szukałam wzrokiem jakieś rzeczy. W końcu! Powoli opierając się o drzewo schodziłam w dół. Jakieś trzy metry przede mną była stalowa rurka. Trawa była na tyle wysoka, że trudno było ją ujrzeć. Raz..... dwa.... trzy! Pobiegłam ile sił w nogach do przedmiotu. Podniosłam go i obróciłam się. Nagle dostałam czymś w głowę. Mój prześladowiec wziął mnie na ręcę. Ja udawałam nieprzytomną. Ręką kolejny raz złapałam go za głowę, natomiast drugą za ramię. On mnie puścił, a ja rzuciłam nim na ziemie. Koleś się nie poddawał wstał,a ja wzięłam kamień leżący obok i przypierdzieliłam mu w łeb. Tym razem chyba go zdenerwowałam. Na tej "przestrzeni" był budynek.W nie najlepszym stanie. Wbiegłam do niego, ponieważ miał rozwalone wejście. Mężczyzna (poznałam po sylwetce i po dłoniach) gonił mnie dalej. Biegłam dalej i myślałam, że padnę. Nie miałam sił. Biegnąc po schodach na górę zauważyłam, że także są zburzone. Musiałam więc przeskoczyć. Zatrzymałam się, wzięłam kilka głębokich oddechów i...... skoczyłam! W ostatniej chwili złapałam się poręczy drugiej połowy schodów ( nie wiem jak to zrobiłam, ale skoczyłam jakoś na bok ). Dźwigałam się na górę, gdy ten chłopak jakby przeleciał na drugą stronę. Już podawał mi dłoń, żebym nie spadła. I tak się puściłam. Zleciałam kilka pięter w dół. Ten budynek miał kiedyś bardzo rozbudowaną piwnicę ( :D ). Kiedy byłam prawie na samym dole przestraszyłam się. Co jeśli tego nie przeżyję? Po chwili spadałam strasznie wolno. Tym razem nie tylko ręcę, a cała się świeciłam. Nie wiedziałam, że moje moce potrafią takie rzeczy. Ten człowiek dalej podążał za mną. W jednej chwili szybkim krokiem poszłam do jakiegoś pokoju. Było tu strasznie zimno. Dobrze, że zanim poszłam na ten głupi targ się ubrałam i nie latałam w przewiewnej sukieneczce. Ukryłam się w dziurze w ścianie. Te ściany były strasznie grube. Tajemnicza osoba znalazła mnie. Przytrzymała i tym razem nie mogłam się ruszyć. Jednak próbowałam i kręciłam się na boki.
- Kurwa..... ale silna. - chłopak powiedział pod nosem. W końcu sprytem wyrwałam się mu. Wcale nie potrzebowałam do tego siły. Wystarczyło wiedzieć jak chwycić. Chciałam, ale nie mogłam biec. Byłam cała we krwi, cała poobijana i ranna. Wolnym krokiem szłam ku wyjściu z pokoju.
- Czekaj! - coż za znajomy głos. Odwróciłam się. Nie widziałam twarzy, bo ta osoba miała kaptur. - Nie walczmy.... porozmawiajmy.
- Nie mamy o czym. - odezwałam się gorzkim głosem. Nawet nie patrzyłam się na niego.
- Ależ i owszem. Mamy. - było mi tak zimno, więc włożyłam ręce do kieszeni kurtki ( bałam się jak zareagują ludzie gdy będę miała na sobie kurtkę, ale nie zwracali na to uwagi.). Nie wiedziałam skąd, ale miałam tam zapalniczkę. Odpaliłam ją i rzuciłam na tego człowieka. Wszystko zaczęło się palić. Chłopak był w pułapce.
- Mów.... kim jesteś?
- Oszalałaś! Zaraz spłonę!!! Kurwa, kurwa, kurwa.
- Ogarnij dupę i mi odpowiedz. - mówiłam z zimną krwią. Zdjął on kaptur z głowy. To był John! Stałam i patrzyłam jak ogień go pochłania. Byłam w szoku... - John! - płakałam. To nie jest miłe uczucie, gdy widzisz jak miłość twojego życia umiera. - Kocham Cię! - wymknęło mi się. Ale może..... może powinien o tym wiedzieć? Teraz musiałam się ratować. Tylko jak?! Ogień był wszędzie...









Przepraszam za taką przerwę! Oj postaram się pisać częściej. Jeśli przeczytałaś/eś to zostaw komentarz!

4 komentarze:

  1. Zacny rozdział kapibaro xD Teraz tak na poważnie: Dżizas!!! Co się stanie z Johnym?! Chociaż prawdę powiedziawszy to za nim nie przepadam ( (': ), ale mi wszystko nie chce żeby zginął! Tak sie właśnie kończy zakazana miłość... No to tego... Weny życze!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. oh.... nie lubisz Johnego? (fakt pokazałam go trochę w niekorzystnym swietle, ale..... hehe no własnie ale hehe). Wyobraź sobie, że Johny to Jace ( chociaż pewnie i tak nawet za Jace'm nie przepadasz xd )
      Dziękuję kapibaro!

      Usuń
    2. Uwaga spojler!
      Później dowiesz się o jego sekretach. Bo w rzeczywistości to troskliwy chłopak <3
      Hehe jaki spojler XD

      Usuń