wtorek, 19 stycznia 2016

A magical day Roz. XV


Pobiegłam ile sił w nogach do miejsca gdzie mogłam wyjść poza bramy. Kiedy byłam już na górze muru spadłam dokładnie na rękę. Bolało i chciałam wracać, ale nagle w krzakach coś się poruszyło i zaczęłam uciekać. W końcu trafiłam na łąkę, a raczej w czyjeś ramiona.
- Ale ty się do mnie lepisz! - powiedział z uśmiechem na ustach John.Powoli wychodziłam z pod jego objęć, ale nagle uścisnął mnie jeszcze mocniej.
- Co ty robisz? - spytałam zdziwiona.
- Ciii! Przyprowadziłaś tu kogoś? - szepnął mi do ucha bardzo zdenerwowany. Po jego słowach zaczęłam się bać. Co jeśli to ten bałwan Alexis? Wszystko wygada Esmee! Chłopak po chwili przyciągnął mnie do siebie jeszcze mocniej. - Nie ruszaj się!-  porozglądał się na wszystkie strony po czym powiedział: - Żartuje. - i odepchnął mnie gwałtownie. Na moje nieszczęście za mną leżał kamień. - Olka! Ej! Nie udawaj.... Ola? - zaczął próbować mnie wybudzić, a ja udawałam nieprzytomną.
- To słodkie, że się tak o mnie martwisz. - powiedziałam z zamkniętymi oczyma.
- Weź! - wstałam i tym razem to ja się śmiałam z niego. - Lubisz latać w piżamie po dworze? - spytał się mnie złośliwie. Zarumieniłam się. To prawda, że nie ubrałam się ( ale to przez to, że byłam ciekawa i zapomniałam o tym ).
- Czemu nazywacie swoją królową imieniem Esmee? Przecież tak się nazywa królowa Emirdanu. - spytałam z pełną powagą.
- Kiedy jesteśmy poza bramami Dark Side musimy używac innego imienia, niż ma. Ktoś kiedyś nazwał ją Esmee i ... tak się już przyjęło. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że zrozumiesz, iż jestem z Dark Side. - mówiąc przewracał palcami swój miecz. Myślałam, że zaraz utnie mi głowę.
- Bardzo śmieszne..... Po co tak robicie? Królowej nie podoba się  imię, które ma?
- Ma piękne imię.
- A jakie imię może być, aż takie piękne? - pytałam zaciekawiona.
- Podziwiam twój spryt, ale nie powiem Ci tego. - popatrzyłam się na niego ze zdziwieniem. Po chwili niezręcznej ciszy ziewnęłam. John zaproponował mi odprowadzenie do wioski. Odmówiłam, ponieważ nie umiałam tam zasnąć. Patrzyliśmy się tak na siebie, aż moim oczom ukazał się pierścień na palcu chłopaka. To był taki sam smok jak miała ta kobieta ze snu.
- Ładny pierścionek... - rzekłam znudzona.
- To nie pierścionek, tylko pierścień. - przewrócił oczami. 
- Ty też jesteś jakimś eee..... no wiesz. - w tym momencie John pokazał mi swoje zęby. Białe, ostre i przerażające kły. - Dobra, rozumiem.  W takim razie po co Ci miecz?
-Jak to po co ? Żebym mógł walczyć. 
- Ale masz..
- Podobnie jak twój brat nie chcę być czarownikiem, ja nienawidzę siebie za to kim jestem. - rozumiem go. Nie każdy chciał by być morderczym wampirem.
- Oczy Ci się kleją. Może jednak...
- Nie! - upadłam na Johna i leżąc tak na nim po chwili usnęłam. Byłam bardzo zmęczona.
PORANEK
Obudziłam się dopiero rano. Przede mną leżała karteczka. Podniosłam ją, a na niej pisało:

Ktoś Cię śledził. Ufam Ci, więc mam nadzije, że nikomu o nas nie mówiłaś. 
  John. 

O niczym dłużej nie myślałam i pobiegłam do wioski. Po drodze na drzewie zobaczyłam krew. John musiał tu stoczyć walkę... tylko z kim? Jesli to ktoś kogo znam będzie miał jakiekolwiek rany. Kiedy byłam na miejscy, całe królestwo było w zdruzgotanym stanie. W okół namiotu moje brata było mnóstwo elfów i medyków. Przestraszona poszłam do nich. 
- Ilaya! Co mu się stało? - krzyczałam cała w nerwach.
- Wczoraj w nocy zaatakowałą nas armia królowej Dark Side. - nie mogłam w to uwierzyc. W tym samym czasie rozmawiałam z Johnym.... kimś kto stoi po ich stronie. On o tym dobrze wiedział! Całym sercem go nienawidziłam, ale..... jednak kochałam. Byłam zła, ale przez ten czas zdobył on już moje serce. Wczesniej spędzałam z nim całe dnie, więc chyba nie mogło sie stać inaczej. - Nie wiedziałaś o tym, prawda?
- C-c-co !? - rozbudziłam się z zamyslenia.
- No tak.... Co ja gadam... Przeciez ty jestes po ich stronie.. 






Ha! Jednak udało mi się przezwyciężyć z tłumaczem! Przepraszam, że rozdział taki krótki.
Jesli przeczytałaś/eś to zostaw komentarz!

4 komentarze: