Witam na blogu gdzie piszę opowiadania typu Science Fiction, Fantasy. Pomysły na dalsze rozdziały czerpie z moich często dziwnych lecz ciekawych snów. Oczywiście dużo dodaję od siebie, ponieważ moje sny nie są niewiadomo jakie długie. Zapraszam do czytania (:
niedziela, 27 grudnia 2015
A magical day Roz. VIII
Nadciągła niedziela - dzień wyjazdu. Znowu John siedział pod drzwem i znowu sam. Postanowiłam do niego pójść. Bałam się, ale wiedziałam, że to konieczne. Musiałam się go o to zapytać.
- John?
- Tak.
- Kim jest "ona"?
- Co? - zaśmiał się.
- Przed wczorajszej nocy.... to byłam ja i wszystko słyszałam. - spochmurniał. Spojrzał się na mnie. Przybliżaył swoją twarz do mojej i powiedział z powagą :
- To ty.
Następnie się odsunął i poszedł do swoich kolegów. Nie wiedziałam co o tym mysleć. Postanowiłam nie zadawać więcej pytań. Do wyjazdu zostały 4 godziny. Przez ten czas nie odzywaliśmy się do siebie, nawet nie patrzeliśmy. Całą drogę do domu myślałam... myślałam o tym czy to wszystko dzieję się na prawdę. Kiedy dotarłam do miejsca w którym mieszkam, najbardziej cieszył się mój pies. Poszłam do pokoju, żeby się rozpakować. Nagle usłyszałam głos Igora.
- Ola... - powiedział to zasmucony.
- Słyszę, że bardzo się cieszysz, że przyjechałam ! - zaśmiałam się. - I jeszcze jedno - mógłbyś pukać? - spytałam.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę - w jego głosie nadal był smutek.
- Co się stało? - zmartwiłam się.
- Czemu mi nie powiedziałaś?
- O czym?
- Ten chłopak ... był z wami... obiecałaś...
- Nie wiedziałam, że tam będzie! Julka go zaprosiła!
- Przestań kłamać! - krzyknął i niestety stał koło mojej komody. Zrzucił z niej zdjęcie moich rodziców. Całę się rostrzaskało. Stałam przerażona. Wyprosiłam go i poszłam spać.
Kolejny raz ten sam sen. Długo go nie miałam. Chodź ta kobieta nie przychodziła.... to było dziwne. Zanim się spostrzegłam mogłam się poruszać. Poczułam chłód na moim ramieniu. Odwróciłam się i ona stała za mną. Nie widziałam jej twarzy, ponieważ było ciemno, a na dodatek miała kaptur. Podniosła ręke i chciała mnie uderzyć, lecz byłam szybsza i unikłam ataku. Pojawiała się znikąd. Tak jakby się teleportowała. Z każdej strony ona mnie biła. Miałam dość.
- Przestań! - kiedy się postawiłam postać zniknęła. Obudziłam się, ubrałam i zjadłam śniadanie. Do szkoły szłam z bratem. Po drugiej stronie ulicy szedł John. Igor miał na niego oko cały czas. Moim zdaniem przesadzał i to bardzo. Minęło kilka godzin. Kiedy przechadzałm się po korytarzu spotkałam Miyoshi i Rebecce. Byłam w szoku. Kto jeszcze do nas dojdzie? Miałam do nich podejść i zagadać, ale wolalam , żeby nikt nie wiedział, że je znam. Po prostu chciałam zachowywać się tak jakbym je nie znała. Po skończeniu lekcji ze szkoły wybiegały tłumy. Wśród tych ludzi znalazłam niepokojącą się Klaudię. Zapytałam się jej czemu wszyscy tak biegną. Odpowiedź za bardzo mnie przeraziła, nie wierzyłam jej do póki nie zobaczyłam...... Przed szkołą Igor i John się bili! Podobno zaczął John, ale Igor go sprowokował. Patrzyłam przerażona jak chłopak z mojej klasy okłada pięściami po twarzy mojego brata. Każdym który to widział kibicował jednemu albo drugiemu. W końcu nie wytrzymałm. Pobiegłam do nich i chwyciłam Johna za ręce. Ten spojrzał się na mnie i wstał.
- Ol... - nie dokończył bo dałam mu z liścia.
- Co ty robisz mojemu bracie! - powiedziałam zaciskając zęby.
- To nie tak jak myslisz! - znowu chciałam go uderzyć, lecz złapał moją ręke w locie.
- Przestań. - mówiąc to przewrócił oczami. Podeszłam do Igora i spytałam go czy potrzebna mu pomoc. Po drodzę spytałam się czemu się bili.
- Eh.... słyszałaś o czymś takim jak Emirdan?
- Tak.... wtedy jak byłam w górach.
- Nie chciałem Ci o tym mówić. Nie chciałem, żebyś miała cokolwiek z tym wspólnego. Teraz muszę Ci powiedzieć prawdę. - w moich oczach pojawiły się iskry nadzieji, Teraz wszystko stanie się jasne.
Przepraszam, że rozdział taki krótki. Chociaż wyrobiłam się jeszcze dzisiaj! Myślałam, że nie napiszę go... ale jest! Jutro będzie kolejny ! Jesli przeczytałaś/eś to zostaw komentarz!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
To opowiadanie, nie wiem dlaczego, przypomina mi książkę Dary Anioła. Rozdział jak zawsze fantastyczny i w końcu doataniemy odpowiedź na najważniejsze pytanie!!! Na pewno nie przegapie dalszej części tej historii :-) A tak na marginesie to skąd ty bierzesz te nazwy typu Emirdan?! xD
OdpowiedzUsuńMam bujną wyobraźnie :)
OdpowiedzUsuń