wtorek, 29 grudnia 2015

A magical day Roz. X




       Przede mną stanął chłopak. Mianowicie John. Co on robi o tej godzinie na dworze? Chociaż mogłam sobie zadać to samo pytanie. Patrzeliśmy na siebie i nic nie mówiliśmy. Uwielbiałam jego oczy. Byłam na niego zła za to co zrobił mojemu bracie, chociaż gdy tak staliśmy.... przebaczyłam mu. Dowiedziałam się kilku rzeczy i zaczynałam rozumieć o co chodzi.
- Uciekaj - szepnął mi do ucha. Przerażona spojrzałam na niego. Zakrył mi oczy i..... kiedy nie czułam już jego ręki na mojej twarzy, otworzyłam ślepia. Jego już nie było. Nie zdziwiło mnie to. Wiedziałam, że on też jest związany z Emirdanem. Poszłam do domu. Tak naprawdę znowu musiałam się tam dostać przez okno. Wspięłam się po rynnie. Kiedy mój pies mnie zobaczył zawył. Szybko zatkałam mu buzie i wygłaskałam, żeby się uspokoiła. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do łóżka. Po chwili do pokoju zajrzał brat. Obudziłam się rano bardziej wyspana, niż kiedykolwiek. Dziś Wigilia! Lubię święta, a bardziej tą atmosferę która wtedy panuję. Zeszłam na dół ubierać choinkę. Robiłam to razem z Igorem. Stłukłam kilka bombek. Za każdym razem brat nazywał mnie niezdarą i śmiał się ze mnie. Postanowiłam się odegrać i kiedy był odwrócony tyłem wskoczyłam mu na plecy. Ten po chwili się przewrócił i oboje upadliśmy na ziemię. Nasz śmiech był tak głośny, że mama przybiegła i zaczęła się nas wypytywać co się stało. Przyszła kolej na gotowanie. Tak samo pomagaliśmy mamie w zrobieniu kolacji wigilijnej. Muszę się pochwalić, że byłam specjalistką w robieniu ciast. Poprosiłam Igora by podał mi mąkę. Kiedy ją wziął do ręki całą wysypał na mnie i na siebie. I kogo to on nazywa niezdarą? Wkurzyłam się na niego, bo nie mieliśmy więcej mąki. Miałam wtedy wspaniałą okazję i nie mogłam jej nie wykorzystać. Rzuciłam jajkiem w brata. On zaś wylał na mnie mleko, w takim razie podwędziłam mamie pokrojoną marchew z sałatki i trafiłam w brata. Dzięki jajku i mące przykleiła się do niego. Nasza matka miała nas dość i kazała wyjść z kuchni. Po chwili zaczęliśmy się kłócić, ale zaraz znowu się śmialiśmy. Tata powiedział, że może przynajmniej uda nam się posprzątać przedpokój. On odkurzał, a ja patrzałam się na niego żalem. Nie umiał sprzątać.... poprosiłam go, żeby oddał mi odkurzacz. Nie zgodził się. Po momencie zmienił zdanie. Ja odkurzyłam, a on miał teraz umyć podłogę. Z tym sobie już radził. Poszłam nastawić wodę na herbatę. Kiedy wróciłam podłoga lśniła. Przeszłam kawałek i zaczęłam się ślizgać. Igor znowu się śmiał. Starałam się podejść do niego. Kiedy byłam już przy bracie złapałam go za nogę i sam zaczął jeździć po parkiecie. Akcja znowu się powtórzyła - taki sam głośny śmiech. Rodzice uznali, że nie nadajemy się do niczego. Poszłam do łazienki umyć włosy. Następnie zrobiłam sobie loki lokownicą. Ubrałam na siebie czarna gotycką sukienkę. Lubiłam taki styl, ale moje ubrania były różne. Na dole pierwszy raz w życiu zobaczyłam brata w garniturze. Oboje daliśmy sobie po komplemencie. Podzieliliśmy się opłatkiem i zasiedliśmy do stołu. Nie przepadam za barszczem, więc zjadłam go tylko trochę. Pierogi, krokiety i ryba po grecku to moje ulubione dania. Nadszedł czas na prezenty. Ja już swój otrzymałam. To najpiękniejszy prezent jaki można dostać. W prawdzie po szkole spędzałam z nią cały czas. I ta mina Igora po zobaczeniu swojego prezentu. Poczułam się szczęśliwa. Kupiłam mu nowy telefon, długo zbierał i może te pieniądze przeznaczyć na inny cel. Mama dostała naszyjnik, a tata zegarek. Było tam coś jeszcze.... bilety na koncert. Popłakałam się ze szczęścia. Razem z tatą oglądałam "Opowieść Wigilijną", a Igor w tym czasie marzł z mamą na dworze. Ciekawe o czym rozmawiają? Nieważne. Cały czas myślałam o Johnie. Myślałam gdzie on się teraz znajduję i co robi.... Czy to miłość? Nie, to czyste szaleństwo. Wyszłam na zewnątrz porozmawiać z bratem.
- Igor? - szepnął coś mojej mamie, a ta weszła do domu. - Mam mnóstwo pytań, ale zadam Ci tylko jedno.
- Jakie? - odpowiedział nie wzruszony.
- Dlaczego nie pozwalasz mi się spotykać z Johnem? Kim on jest?
- Sama widziałaś co mi zrobił. Prawie połamał mi rękę. Jest niebezpieczny.
- Nie, nie. Powiedz proszę. - myślałam, że zaraz zamarznę. Byłam w sukience i sweterku. Mój brat otworzył usta i powiedział;
- To demon. - on sobie żartuje ? Magiczne krainy, moce i jakieś nadnaturalne stworzenia. Wszystko pięknie, ale czy to się dzieje naprawdę? Zawsze kiedy dowiaduję się nowych rzeczy wszystko mi się plącze i wydaję, że jestem coraz dalej od prawdy. Może się tylko mylę. Mam nadzieję, że to się jak najszybciej wyjaśni.



Dobrałam się do komputera i dostałam olśnienia ;) Muzyka też mi bardzo pomaga w pisaniu tego.....
Pomyślałam, a co mi tam.... i oto kolejny rozdział!
Jeśli przeczytałeś/aś to zostaw komentarz! Miłego czytania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz