Filip otworzył drzwi auta. Z tyłu samochodu było tak ciasno, że kiedy chłopak otworzył drzwi zanim wyleciała Weronika. Weronika miała niebieskie włosy - farbowała, jej oczy były mocno zielone, a na twarzy zawsze miała różowe wypieki. Pojechał z nami też Alan, dlatego musiał się ponabijać z tego, że Werka leży na Filipie. Następny, który z nami pojechał był Kacper - największy dżentelmen w naszej klasie. Kolejne osoby to Klaudia, Julka i John. Miał też być z nami Kamil - starszy brat Julki; niestety albo nawet stety nie przyjechał, bo koledzy zaprosili go na koncert jego ulubionego zespołu. Chłopcy wyciągali bagaże, a ja w tym czasie chciałam się trochę rozejrzeć. Widoki były przepiękne, chciałam im zrobić zdjęcia telefonem. Własnie w tym momencie okazało się, że zapomniałam o najważniejszej rzeczy, czyli o komórce. Postanowiłam pójść na spacer, ponieważ chłopakom to zajęcie chyba sprawiało problemy. Poszłam bardzo daleko, a dalej było widać grupę. Doszłam tak jakby do "końca". Oczywiście jak to ja musiałam wychylić głowę w przepaść. Jakoż, iż miałam lęk wysokości moje nogi na ten widok odmówiły mi posłuszeństwa. Mało brakowało, żebym spadła w dół, ale ktoś złapał mnie w pasie. To był John.
- Masz strasznego pecha. - zaśmiał się.
- Ej, nie śmiej się, mogło mi się coś stać! - powiedziałam zdenerwowana.
- W takim razie uważaj.
- Dobra..... dziękuję.
- Proszę. - poszliśmy razem do grupy. Oczywiście kiedy dotarliśmy na miejsce dostałam opieprz, że nic nie robię. Było jeszcze wcześnie, więc na razie rozłożyliśmy namioty. W tym czasie było naprawdę zabawnie. Zaczęło się dobieranie z kim się chce dzielić namiotem. Ja byłam z Klaudią, Julka z Weroniką, John z Filipem, a Alan z Kacprem. Nikt nie był za tym, żeby Ci dwaj ostatni byli razem w jednym namiocie. Przecież to dwie odmienne dusze.
- To co teraz robimy? - spytał się znudzony Filip.
- Mam jeden pomysł. - odpowiedziała zadowolona Julia.
- Jaki? - zapytałam.
- Zagramy w "flagę".
- Haha ! W co takiego? - śmiał się Alan.
- Podzielimy się na dwie grupy - tłumaczyła Julka - Będziemy mieli przywiązaną do ręki szarfę. Nie możemy pozwolić by nasz przeciwnik nam ją zdjął, w przeciwnym wypadku przegrywamy i nie możemy grać. Natomiast nasza grupa walczy dalej. Głównym celem jest znalezienie zielonej flagi, Są dwie flagi, ale można zabrać tylko jedną. Kiedy ją zdobędziemy szybko biegniemy do miejsca, gdzie jest nasze obozowisko. Wszystko jasne?
- Nie - powiedział Alan.
- Eh.... Po... - znowu chciała wszystko wytłumaczyć.
- Żartowałem.
Dobraliśmy się następująco. Czerwona grupa: Ja, Klaudia, Kacper i Filip. Niebieska grupa: Julka, Weronika, Alan i John.
- Gotowi ? START! - krzyknęła koleżanka, a następnie pobiegliśmy w stronę lasu. Po godzinnym kryciu odpadli Filip, Alan i Weronika. Muszę przyznać, że byłam w tym bardzo dobra. Las był tak samo cudowny. Było magicznie dużo drzew, wszystko było zielone i ja miałam tu znaleźć flagę o tym samym kolorze. Zobaczyłam Klaudię, więc podbiegłam do niej.
- I jak? Znalazłaś?
- Jakbym znalazła to by mnie tu nie było. - usłyszeliśmy czyjeś kroki i schowałyśmy się za drzewami. Kiedy byli blisko, wyskoczyliśmy zza drzew.
- Kim jesteście? - spytałam się dwóch dziewczyn nieco od nas starszych.
- Zgubiłyśmy się w lesie, pomożecie? A i jestem Miyoshi a to Rebecca. - powiedziała Miyoshi.
- Jesteś z Azji?
- Nie! Skąd taki pomysł ? - zaczęła się śmiać.
- Masz nietypowe imię.
- Podobało się moim rodzicom. - postanowiłam zaprowadzić je do namiotów. Kiedy szłyśmy złapał mnie John, a Klaudię Julka. Zaciekawieni naszymi "gośćmi" dali sobie spokój z zabawą. Na miejscu był Kacper z flagą. Bardzo się z tego powodu ucieszyłam. Miyoshi była bardzo przyjazna, ale Rebecca.... o niej nie można było tego powiedzieć. Rozpaliliśmy ognisko i zaczęliśmy śpiewać. Filip wziął ze sobą swoją gitarę i grał. Słychać było, że robi to bardzo długo. Nadeszła noc. Po wyczerpującej grze poszliśmy spać wcześniej, niż chcieliśmy. Coś nie dawało mi spać, postanowiłam się przejść.
Jak myślicie, co mogło by się stać na tym nocnym spacerze?
Jeśli przeczytałaś/eś to zostaw komentarz!
Miłego czytania!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz