wtorek, 29 grudnia 2015

A magical day Roz. IX



     Nagle usłyszałam pisk kół samochodu. Pobiegłam najszybciej jak umiałam do pasów na których stała dziewczyna. Popchnęłam ją. Na całe szczęście nam obu nic się nie stało. Mogło to się skończyć nie najlepiej. Spojrzałam na nią... była przepiękna. Miała czerwone włosy, a końcówki czarne. Oczy miała tego samego koloru co ja, czyli szarego.  Kierowca samochodu wyszedł i zaczął nas przepraszać. Następnie przedstawiłam się i dowiedziałam, że imię tej dziewczyny to Etsuko. Podobno ktoś z imieniem Etsuko doszedł do naszej szkoły razem z Miyoshi i Rebeccą. Może to ona? Poczułam jak ktoś szarpnął mnie za ramię. Oczywiście Igor. Dbał i troszczył się o mnie jak umiał, i za to go kochałam, ale czasem było to strasznie denerwujące. Poszliśmy do domu. Kiedy do niego weszłam pierwsze co podreptałam na górę i rzuciłam się na łóżko. Założyłam słuchawki na uszy i słuchałam mojego ulubionego zespołu Imagine Dragons. Jakoś przy ich muzyce lubię rozmyślać. Jestem marzycielką, a także kreatywną osobą. Z tych gorszych cech posiadam lenistwo oraz ciekawość. Kiedyś mój brat dostał nowy komputer. Musiałam go rozbroić, ale miałam wtedy 6 - 7 lat. Nie mogłam się doczekać jutra, Wigilii . Prawie bym zapomniała ! Muszę się zobaczyć z Igorem! Po chwili znalazłam się w jego pokoju. Nawet się na mnie nie spojrzał. Nie wiedziałam czy mam się odezwać. Podeszłam do niego. Siedział na fotelu odwrócony ode mnie. Chciałam się czegoś dowiedzieć, ale to nie był odpowiedni moment. Zwróciłam się w kierunku gdzie znajdowały się drzwi.
- Zaczekaj... - powiedział mój brat.
- Tak? - dalej stałam odwrócona.
- Usiądź. - tak zrobiłam. - Pewnie to co słyszałaś nie daje Ci spokoju. - oj miał rację, ale czy mógłby przejść do rzeczy? - Po tym co się stało miałem Ci tego nie mówić. - w jego oczach pojawiły się łzy - Emirdan... to tak jakby..... magiczna kraina, w której włada "dobra" królowa - Esmee.
- Skoro jest dobra strona to musi być i ta zła ? - spytałam.
- Eee... tak, tak.
- Jak się nazywa?
- To nie jest ważne..
- Ależ jest. Jeśli się mówi A, to się mówi B.
- D-dark S-s-side.
- Igor? Igor co ci... - nagle zaczął się trząść coraz mocniej i mocniej. Kiedy do niego podeszłam chciał się na mnie rzucić. Przytrzymałam go i przytuliłam. Po sekundce się uspokoił.
- Przepraszam. - powiedziałam z żalem.
- Nie, nie.... jeśli ktoś kto nie posiada magicznych mocy i wypowie te słowa, może zrobić sobie krzywdę.
- Ale jednak szybko się uspokoiłeś.
- Bo mnie dotknęłaś.
- I co w związku z powyższym? Zaraz jakie moce? - byłam coraz bardziej ciekawa.
- Posiadasz w sobie pewną energię. Nie jest ona na razie, ani zła, ani dobra. Odkryłaś ją przed wypadkiem. Następnie wszystko zapomniałaś. Od tego czasu jeszcze się nie ujawniła.
- Jak to NA RAZIE? - opowiedział, że kiedy ukończę 16 lat będę miała wybór. Czy chcę być dobra czy zła. Mówił, że ta moc jest ze mną od urodzenia. Nie zadawałam więcej pytań. Na ten moment zdobyłam wystarczająco informacji. Chociaż......

30 MINUT PÓŹNIEJ

Mimo długiego szukania nic nie znalazłam. No i do czego jest ten internet? Będę musiała pójść do biblioteki, może tam coś znajdę. Nie poddawałam się i siedziałam na komputerze jeszcze parę minut. Niestety to nie było dobre źródło. Położyłam się na łóżku i myślałam o tym co powiedział brat. Nagle moje ręce zaczęły świecić. Krzyczałam na cały regulator i przyszła moja mama. Szczerze z nią porozmawiałam. Nie chciała za dużo mówić, lecz kazała mi się tym nie zamartwiać i zakazała pokazywać moich umiejętności komu kolwiek z poza rodziny oraz ojcu. Czemu mam to ukrywać przed tatą? Jest ciemno, ale także jest przed 20.00. Zadzwoniłam po Klaudię. Otworzyłam okno i miałam zejść po rynnie. Niestety nie poszło to po mojej myśli i spadłam. Nie było to wysoko, więc nie doznałam żadnych obrażeń. Rodzice mojej przyjaciółki nie interesowali się nią i mogła robić to co chcę. Przeszłyśmy już połowę Sosnowca. Weszłyśmy na dach jednego z domów i zaczęłyśmy zżerać chrupki, które Klaudia miała w plecaku. Niebo było piękne o tej godzinie. Mimo, iż było ciemno gwiazdy rozświetlały całe miasto. Dawno nie czułam się tak jak teraz. Byłam wolna. Długo rozmawiałyśmy i zasnęłyśmy. Obudziłyśmy się parę godzin później. Wstałam odruchowo i biegłam wzdłuż  tego dachu, kiedy był już jego koniec przeskoczyłam na drugi. Potem robiłyśmy wyścigi z Klaudią. Śmiałyśmy się i śpiewałyśmy. Można powiedzieć, że dostałyśmy "nocnej głupawy". To była świetna zabawa. Trzeba wracać. Odprowadziłam dziewczynę. I szłam do domu. Idąc tam tańczyłam. Ten księżyc chyba na mnie tak oddziaływuje. Nagle stanęłam jak wryta. Przede mną......



Jestem przeziębiona i kiepsko się czuję. Możliwe, że będę dodawała rozdziały co drugi dzień.
Co mogło tak zaskoczyć Olkę?
Jeśli przeczytałaś/eś to zostaw komentarz! Miłego czytania!

1 komentarz:

  1. Super rozdział :-) Mimo iż trochę zdarzeń zostało wyjaśnionych, pozostaje jeszcze dużo pytań bez odpowiedzi!!! Już sie nie moge doczekać kolejnych rozdziałów :-)

    OdpowiedzUsuń