Witam na blogu gdzie piszę opowiadania typu Science Fiction, Fantasy. Pomysły na dalsze rozdziały czerpie z moich często dziwnych lecz ciekawych snów. Oczywiście dużo dodaję od siebie, ponieważ moje sny nie są niewiadomo jakie długie. Zapraszam do czytania (:
czwartek, 24 grudnia 2015
A magical day Roz. IV
Znalazłam się w tym samym śnie co wczorajszej nocy. Było ciemno i dlatego przyglądałam się czy ta sylwetka tam stoi. Nic nie było, aż tu.... ujrzałam ją. Nadal nie mogłam się ruszać. Chociaż, kiedy nabrałam pewności siebie mogłam ruszać ustami. Chciałam spytać się kim jest ten cień. Nie mogłam, po prostu nie mogłam nic wydusić. Poczułam strach. Co jeśli coś mi się stanie? Nie, nie... to tylko sen. Po chwili uspokoiłam się.
-Jezu.... - byłam w szoku. W końcu mogłam się odezwać.
- Kim jesteś ?- spytałam, ale nie dostałam odpowiedzi.
- Kim jesteś ?! - krzyknęłam, pomyślałam, że może niedosłyszała. Nagle zaczął boleć mnie brzuch. Bolał coraz bardziej i bardziej. Czy to ta postać mi to robi? Koniecznie musiałam się dowiedzieć kto jest w moim śnie.
- Proszę powiedz, kim jesteś ? - powiedziałam żałosnym głosem, przecież bolał mnie brzuch.
- Twoim .... końcem - usłyszałam przeraźliwy głos. Teraz wiem, że to kobieta.
Obudziłam się cała spocona. Bałam się i rozejrzałam po pokoju. Koło mnie leżała Dżina, lekko pocałowałam ją w główkę, tak by jej nie obudzić. Niestety nie udało mi się to. Psy są bardzo czujne. Dlatego to nie ja ją pocałowałam, a ona mnie polizała po nosie.
- Ała... - powiedziałam cicho. Znowu zaczął mnie poleć brzuch. Czułam jakby ktoś mnie bił. Okropne uczucie. Sięgłam ręką po telefon, żeby zobaczyć która godzina. Była 4 nad ranem. Wstałam z łóżka i powlokłam się do łazienki. Kiedy wyciągnełam ręke, by otworzyć drzwi prawie się przewróciłam. Mocno zaciskałam zęby z bólu. Inaczej pewnie bym krzyczała. Weszłam do łazienki i z szafki nad umywalki wzięłam tabletki. Pomyślałam, że kąpiel dobrze mi zrobi. Kiedy leżałam w wannie zobaczyłam na ciele liczne siniaki. Nie wiedziałam skąd je mam, przecież nie prewróciłam się, ani z nikim nie biłam. A to były świeże siniaki. Szybko wyszłam i założyłam na siebie ubrania. Biegłam po korytarzu, żeby szybko zobaczyć brata. Stanełam pod drzwiami jego pokoju i pomyślałam, że lepiej go nie zamartwiać. Moich rodziców tym bardziej nie chciałam stresować. Poszłam do swojego pokoju i ubrałam się. Kolejno zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie. Była 6.00. Jeszcze tyle czasu do lekcji, w końcu dziś mam na 9.00. Pomyślałam o Klaudi i o jej wczorajszej wiadomości. Usłyszałam dźwięk powiadomienia. Wyjęłam telefon z kieszeni, a następnie sprawdziłam wiadomości. To Klaudia! Wybrałam jej numer i zadzwoniłam.
- Cześć ! Klaudia? - Odezwałam się pierwsza.
- Tak, słuchaj nie obudziłam Cię?
- Nie nie, wstałam dziś wcześniej.
- O której?
- 4 nad ranem
- Ojejku, a czemu to tak długo?
- Miałam koszmar.
- Jaki?
- Ale ty dużo pytań zadajesz - zaśmiałyśmy się oby dwie. Opowiedziałam jej cały sen. Po słowach "Twoim....końcem" rozłączyła się. Ubrałam się, założyłam plecak na ramię i wyszłam, ale zanim poszłam zostawiłam karteczkę z napisem:
"Nie martwcie się. Dzisiaj wyszłam wcześniej do szkoły.
Ola. "
Po chwili byłam pod szkołą. Weszłam do środka i zaczełam szukać Klaudii. Z tego co wiem jej mama ma na 5 do pracy, więc ona też przychodzi wcześniej. Przeszukałam pierwsze i drugie piętro. W końcu cała zgrzana poszłam do szatni zdjąć kurtkę. Kiedy byłam w tym miejscu zobaczyłam skuloną koeżankę.
- Cześć - przywitałam się z nią drugi raz. Podniosła głowę i popatrzyła się na mnie swymi błękitnymi oczyma.
- Witaj.... - powiedziała to z takim smutkiem w głosie. Wyciągnełam do niej ręke, żeby poklepać ją po ramieniu, jak to robią dobrzy kumple. Ona natomiast szybko chwyciła mnie za nadgarstek. Zaczeła płakać.
- Czemu płaczesz ? - spytałam zaniepokojona.
- Bo jestem szczęśliwa..
- Skoro jesteś szczęśliwa to nie płacz - uśmiechnęłam sie do niej - Cóż takiego mogło się stać, żę płaczesz ze szczęścia ? - mówiłam, a ona dalej trzymała moją ręke.
- Popatrz. - wskazała na moją bransoletkę - To oznaka naszej przyjaźni... wiecznej przyjaźni. Nawet nie wiesz jak jestem szczęśliwa, żę ją nosisz. - Fakt, byłyśmy przyjaciółkami, w sumie to chyba nadal jesteśmy, tylko, że ja ją poznaję od nowa. Najbardziej chciałam ja spotkać by powiedziała mi prawdę.
- Chciałaś powiedzieć mi coś ważnego. - spytałam z nadzieją, że chodzi właśnie o to.
- Już nie ważne. - w jej oczach było widać szczęście. Długo rozmawiałyśmy, aż do dzwonka. Szybko pobiegłyśmy pod klasę. W tym tłumie naszej klasy zobaczyłam chłopaka, który do niej nie należał. Przyszła nasza nauczycielka od biologi i otworzyła klasę. Wszyscy siedli na swoje miejsca. Zostało tylko dwa miejsca, idealnie za mną i Klaudią. Chłopak nieśmiało przeszedł między ławkami i zajął miejsce. Nauczycielka przedstawiła chłopca, miał na imię John. Urodził się w Angli, ale jego rodzice są polakami, dlatego się tu przeprowadził. Miał włosy czarne jak smoła, a oczy były dość nie typowego koloru, ponieważ były granatowe, a nie niebieskie. Muszę przyznać, że przystojny z niego chłopak. Odwróciłam się do tyłu i przywitałam.
- Cześć. - powiedziałam cicho. Spojrzał się na mnie jakbym była kosmitką. Patrzeliśmy na siebie przez chwilę po czym powiedział:
- Cześć - uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłam uśmiech.
- Hahaha , widzę , że Ola już zaczeła podrywać nowego ! - krzyknął ze śmiechem Alan. Największy żartowniś w klasie. Wszyscy zaczeli się śmiać, oprócz mnie i Johna. Znowu popatrzeliśmy na siebie, po czym dołączyliśmy do reszty. Zadzwonił dzwonek. Poszłam z Klaudią do łazienki szkolnej. Zastałam tam dziewczyny plotkujące o nowym.
- Nie sądziłam, że nowy będzie taki przystojny - stwierdziła jedna
- Chodzi do I klasy, a wygląda na wiele starszego - było to prawdą, nie wyglądał on na 16 latka.
- Może nie zdał ?
- Co ty ! Przecież w gimnazjum i podstawówce był najlepszym uczniem! - powiedziała kolejna.
- Muszę się z nim umówić. Jest słodki.
- Olka ! Mogłabyś tak nas nie podsłuchiwać!? - jej koleżanka ją tyrpneła.
- Ty się kolegujesz z Johnem, nie? - spytała się mnie Julka, wcześniej jej nie poznałam. Może dlatego, że zadawała się z dziewczynami z innych klas.
- Ja nie..... - przerwała mi Julka. Powiedziałam mu tylko 'cześć'.
- Wiem! Jutro jedziemy w góry na weekend, co nie? Może byś tak go zaprosiła/
- Ale to ty organizujesz wyjazd ?
- No, ale ty się z nim kumplujesz - Musiałam poświęcić dużo czasu, by wyjaśnić jej, że nie kumpluje się z nim. Na marne. Przekonała mnie. Ustaliłyśmy, że jeśli John się zgodzi, to zaprosimy więcej chłopaków, jeśli nie, będzie to babski wyjazd. Teraz trzeba go przekonać by pojechał. Nie ukrywam, że też bardzo bym chciała, by się tam zjawił. Spróbuję przy okazji wydziągnąć od Klaudi informacje o tym, dlaczego jej i Igora nie pamiętam.
Czy tym razem Oli uda się dowiedzieć prawdy? Czy John znalazł się tu przypadkiem?
Jeśli przeczytałeś/aś to zostaw komentarz! Miłego czytania!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Tyle pytań bez odpowiedzi!!! Ja na twoim miejscu wzięłabym długopis i zaczęła pisać książke bo naprawde masz talent dziewczyno ;-)
OdpowiedzUsuńTalentem bym tego nie nazwała, ale i tak dziękuję
Usuń